Rafał Kuptel: Gang Kuptela jest tylko jeden. I jest w Opolu

Rafał Kuptel przedłużył kontrakt z Gwardią Opole na kolejne trzy lata. To właśnie za jego kadencji klub osiąga swoje największe sukcesy. Zapraszamy na rozmowę z wicemistrzem świata z 2007 roku, który od sześciu lat prowadzi opolską drużynę.

Piotr Jankowski: Jak podsumowałby trener zakończony przedwcześnie sezon 2019/20 na arenie krajowej?

Rafał Kuptel: W momencie przerwania rozgrywek zajmowaliśmy piątą lokatę. Zaraz miały wystartować play-offy, które rządzą się swoimi prawami, a nam już kilka razy udało się w nich namieszać. Patrząc na przebieg całego sezonu, ten wynik możemy jednak ocenić pozytywnie. Mieliśmy w grudniu ciężki okres, kiedy przegraliśmy pięć spotkań z rzędu. A po krótkiej przerwie ponownie weszliśmy w odpowiedni rytm. W fazie play-off pewnie spotkalibyśmy się z Azotami Puławy, które wyeliminowaliśmy w III rundzie Pucharu EHF. To zwycięstwo pokazało, że mogliśmy pokusić się o kolejne. Liczyłem, że drugi rok z rzędu powalczymy o medale, jednak patrząc na zespoły, które znalazły się nad nami w tabeli i ich budżety, to powinniśmy być zadowoleni. Cały czas budujemy wartość Gwardii – zarówno sportową, jak i finansową.

– Była też przygoda w Pucharze EHF.

– To drugi powód do zadowolenia. Dokonaliśmy tego po raz pierwszy w historii klubu. Rywalizowaliśmy z silnymi zespołami z Niemiec, Danii i Portugalii, w których występują czołowi szczypiorniści świata. W fazie grupowej zabrakło nam co prawda zwycięstwa, ale nie byliśmy chłopcami do bicia. Wiedzieliśmy, że nie awansujemy do kolejnej rundy, ale chcieliśmy w dwóch ostatnich meczach powalczyć o zwycięstwo. Dla zespołu było to naprawdę świetnie doświadczenie. Mieliśmy okazję sprawdzić się z trzema różnymi stylami gry. Zabrakło tylko wisienki na torcie, czyli wygranej.

– Mimo wszystko łudziliście się w klubie, że rozgrywki uda się jeszcze wznowić?

– Pierwszy raz w życiu spotkałem się z taką sytuacją. Nie wiedzieliśmy czego spodziewać, ale wydaje mi się, że podjęto słuszną decyzję. Trzeba dbać o zdrowie zawodników. Patrząc na przestrzeni lat był to chyba dobry okres, żeby trochę odpocząć i popracować nad aspektami motorycznymi, które przydadzą nam się w kolejnych rozgrywkach.

– W sezonie 2020/21 kadra Gwardii będzie nieco uszczuplona…

– Zabraknie Mateusza Zembrzyckiego, Jędrzeja Ziniewicza, Karola Siwaka oraz Karola Małeckiego. Planujemy za to ściągnąć dwóch zawodników [z zespołem kontrakt podpisali Paweł Kowalski i Łukasz Kucharzyk. przyp. red]. Naszym celem ponownie są młodzi szczypiorniści, głównie ze względu na okrojony budżet przez koronawirusa.

– Koronawirus spłatał figla w Kielcach, gdzie po wycofaniu głównego sponsora klub rozpoczął zbiórkę pieniędzy na start w rozgrywkach w przyszłym sezonie.

– Obserwując historię tego zespołu od kilku lat, to coraz częściej słyszy się o ich problemach finansowych. Mają grać słabiej, nie mieć tak silnej kadry. Co roku jednak świetnie radzą sobie na arenie międzynarodowej i krajowej. Wątpię, żeby piłka ręczna upadła w Kielcach.

– Dość mocno przedłużały się pana negocjacje z Gwardią.

– Ale Gang Kuptela jest tylko jeden. I jest w Opolu. Chciałbym, żebyśmy mieli jeszcze lepszą i piękniejszą historię. Miałem propozycję z Kalisza oraz z jeszcze jednego zespołu. Negocjacje w Opolu przedłużały się ze względu na koronawirusa, ale także przez to, że w klubie pojawił się nowy właściciel. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia.

– Przyszły sezon będzie nieco inny. Superliga podjęła decyzję o wycofaniu Play-Offów, a o mistrzostwie zdecyduje tylko sezon zasadniczy.

– Spotkań było za dużo. Zespoły grające w pucharach przez kilka miesięcy zaliczały dwa mecze tygodniowo. Na pewno system mecz-rewanż jest sprawiedliwy, a play-offy rządzą się swoimi prawami i są kwestią dyspozycji zespołu, jego przygotowania i kontuzji. Teraz mistrza wyłonimy na podstawie sezonu zasadniczego, co na pewno zobrazuje cały przebieg sezonu.

– Pracuje pan w Opolu od wielu lat. Kibice często spotykają Rafała Kuptela na spacerach z psem. Gdzie najbardziej lubi pan udać się na spacery?

– Pięknym miejscem jest wyspa Bolko, podobnie z resztą jak wały nadodrzańskie. Ogólnie Opole jest śliczne. Dobrze mi się tutaj żyje. Jestem bardzo sentymentalny, bowiem przez całą karierę, gdy gdzieś wyjeżdżałem grać, to zostawałem na wiele lat. Podobnie jest z Opolem, w którym czuję się świetnie i chciałbym tu zostać jak najdłużej.

Na zdjęciu Rafał Kuptel podczas jednego z treningów zespołu. Fot. Materiały prasowe klubu