Bartłomiej Bonk coraz bliżej tego by dostać srebrny medal olimpijski

Przed niespełna rokiem informowaliśmy, że brązowy medalista olimpijski z igrzysk w Londynie dostanie srebrny medal. Sprawy toczą się wolno, ale w 2020 roku nasz sztangista ma podobno odebrać krążek z cenniejszego kruszcu.

Marcin Sagan

Przypomnijmy, że swój największy sportowy sukces sztangista Budowlanych Opole odniósł w stolicy Wielkiej Brytanii na igrzyskach w 2012 roku. Zajął on wówczas 3. miejsce w wadze do 105 kg. Bonk miejsce na najniższym stopniu podium zapewnił sobie po tym jak w dwuboju uzyskał 410 kg (190+220). Walka o medale przyniosła wielkie emocje. Zwyciężył wówczas Ukrainiec Oleksij Torochtij – 412 kg (185+227), a drugi był Irańczyk Navab Nasirshelal – 411 kg (184+227).

W 2016 roku jeszcze raz pod kątem badań dopingowych przebadano próbki pobrane w Londynie. Nowocześniejsze metody wykazały, że Torochtij wspomagał się w sposób niedozwolony. Stosował on zakazany Turinabol. Podjęto więc decyzję o jego dyskwalifikacji.

– Komunikat o tym dostałem niemal równo rok temu – mówi Bonk, który w 2016 roku zakończył karierę sportową. – Jestem więc wicemistrzem olimpijskim, choć cały czas mam w domu brązowy medal. W ciągu ostatnich 12 miesięcy sprawa się nie posunęła do przodu. Nieoficjalnie można usłyszeć, że ten srebrny medal dostane w 2020 roku, a sam zwrócę brązowy. Cały czas jednak czekam na to.

Na zdjęciu Bartłomiej Bonk. Fot. Mariusz Matkowski.