Czeka nas wielki mecz w Stegu Arenie

W niedzielę 16 lutego o godz. 19.00 rozpocznie się pierwsze spotkanie szczypiornistów Gwardii Opole u siebie w fazie grupowej Pucharu EHF. Rywalem będzie duńskie Bjerringbro Silkeborg.

Marcin Sagan

Gdyby tak sześć-siedem lat temu ktoś powiedział, że Gwardia zagra w fazie grupowej europejskich pucharów, a rywali gościć będzie w pięknym wyremontowanym „Okrąglaku” uznany byłby w najlepszym wypadku za fantastę. Tymczasem przed nami mecz z duńską drużyną mającą w składzie wielu uznanych zawodników. To pokazuje jak wielki postęp dokonał się w opolskim klubie.

Opolanie, którzy są debiutantami w fazie grupowej Pucharu EHF, uznawani są za „kopciuszka” grupy A. Każda zdobycz punktowa będzie ogromnym sukcesem. W sporcie wszystko jednak jest możliwe, a podopieczni trenera Rafała Kuptela z dobrej strony zaprezentowali się w minioną niedzielę, kiedy to w pierwszym meczu przegrali na wyjeździe z faworytem grupy – niemieckim MT Melsungen 21-26 tocząc długimi fragmentami wyrównany mecz.

Wspomniane spotkanie z niemiecką ekipą powinno dobrze natchnąć naszą drużynę na mecz z Duńczykami. Porównując jednak potencjał obu zespołów, to widać ogromną różnicę. W składzie rywali jest choćby 39-letni Jesper Noddesbo. Przez 10 lat grał on w Barcelonie, z reprezentacją Danii na ostatnich igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku zdobył złoty medal. Trzy razy stał na podium mistrzostw świata i trzy razy mistrzostw Europy. To nie koniec świetnych graczy w Bjerringbro. Mający 41 lat Michael Knudsen, mierzący 212 cm znakomity lewy rozgrywający Nikolaj Markussen (w następnym sezonie grał on będzie w jednej z najlepszych drużyn klubowych w Europie – węgierskim Veszprem). Do tego dwaj ddoświadczeni Słoweńcy: bramkarz Aljosa Reznar oraz Sebastian Skube czy też norweski lewoskrzydłowy August Pedersen.

Na przeciwko tak znakomitych zawodników stanie młoda drużyna Gwardii. Marząca o sukcesie, głodna go. Wydaje się, że jeśli z kimś ma ona powalczyć o zwycięstwo, to właśnie z duńską ekipą u siebie. Gdyby jednak udało się wygrać, to byłaby to duża niespodzianka.

W pierwszej kolejce w minioną niedzielę zespół z Silkeborga przegrał u siebie 24-33 z Benfiką Lizbona. Ten rezultat wydaje się nieco zaskakujący, ale piłka ręczna w Portugalii zrobiła w ostatnich latach ogromny postęp, a poza tym w Benfice nie brakuje gwiazd z innych krajów.

W opolskim obozie nastroje są dobre. Gwardziści w minioną środę dość spokojnie wygrali 24-21 mecz ligowy z MMTS-em Kwidzyn na wyjeździe. Do zdrowia wraca Przemysław Zadura. Doświadczony prawy rozgrywający kilka miesięcy temu zaraz po starcie sezonu musiał się poddać operacji barku. Normalnie już trenuje, w Kwidzynie był w składzie, choć jeszcze nie wszedł na parkiet. Być może powrót zaliczy w starciu z zespołem z Danii.

Zawodnicy Bjerringbro są w dużo gorszych nastrojach niż opolanie. Wysoka porażka z Benfiką to jedno, a w miniony czwartek w starciu ligowym przegrali u siebie z niżej notowaną drużyną z Esbjerg 26-27. W tabeli duńskiej ekstraklasy zajmują 3. miejsce. W 20 rozegranych meczach odnieśli 11 zwycięstw, mieli trzy remisy i ponieśli sześć porażek.

Bilety na niedzielny mecz rozchodziły się bardzo dobrze. Można się spodziewać, że Stegu Arena wypełni się w komplecie kibicami. Zresztą żaden szanujący się fan sportu nie powinien takiego meczu opuścić. Przed spotkaniem w kasach powinna być jeszcze dostępna pewna pula wejściówek.

Na zdjęciu gwardziści (w niebieskich koszulkach) w defensywie. Muszą się w niej dobrze spisać, by walczyć o wygraną w niedzielnym meczu. Fot. Mariusz Matkowski.