Dwóch lekkoatletów AZS-u Politechniki wystąpi na mistrzostwach świata

Najważniejsza tego roku impreza w dyscyplinie będącej „Królową sportu” w stolicy Kataru – Dausze rozpocznie się w piątek 27 września i potrwa do niedzieli 6 października. Wystąpią na niej dwaj przedstawiciele naszego klubu: dyskobol Bartłomiej Stój i chodziarz Dawid Tomala.

Marcin Sagan

W tym roku sezon lekkoatletyczny ze względu na dość późny termin mistrzostw świata jest dłuższy. Ustawienie ich na przełom września i października ma swoje uzasadnienie w tym, że wówczas w Katarze jest nieco chłodniej, choć i tak nie da się uniknąć upałów.

Mający 30 lat Tomala wystartuje w chodzie na 20 km. Ta konkurencja odbędzie się w piątek 4 października. Tomala już wcześniej zapewnił sobie minimum kwalifikacyjne. Mógł się więc w spokoju przygotowywać do mistrzostw.

Inaczej było w przypadku naszego dyskobola. Po kilku słabszych sezonach spowodowanych w dużej mierze kontuzjami, w tym roku Stój rzuca na wysokim poziomie. Choć podkreślić trzeba, że i w ostatnich miesiącach urazy go nie omijały. Mający 23 lata zawodnik niespełna miesiąc temu sprawił bardzo miłą niespodziankę na mistrzostwach Polski w Radomiu. Zdobył złoty medal pokonując niezwykle utytułowanych i bardziej od siebie doświadczonych: Piotra Małachowskiego oraz Roberta Urbanka. W Radomiu rzucił 64,33 metra. Minimum, by móc wystąpić na mistrzostwach świata wynosiło 65 metrów. By je osiągnąć startował jeszcze potem na zawodach w: czeskich Domazlicach, stolicy Estonii – Tallinnie oraz Karpaczu. Nie udało mu się to.

Przyszła jednak bardzo dobra informacja. Światowa Organizacja Lekkoatletyczna (IAAF) zakwalifikowała go na mistrzostwa świata na podstawie tegorocznego rankingu. Mistrz Europy juniorów sprzed czterech lat wystąpi więc w Katarze. Eliminacje w rzucie dyskiem w Dausze odbędą się w sobotę 28 września, a finał dwa dni później. Gdyby zawodnikowi AZS-owi Politechniki udało się zakwalifikować do finałowej rozgrywki, to byłby to jego duży sukces.

Na zdjęciu Bartłomiej Stój. Fot. archiwum klubowe.