Dziki były za dzikie. Koszykarze przegrali przy Prószkowskiej

Fantastyczne spotkanie zgotowali swoim kibicom koszykarze Weegree AZS Politechniki Opolskiej. I gdy wydawało się, że będą świętować zwycięstwo – w końcówce zespół ze stolicy był nie do zatrzymania.

Piotr Jankowski

Opolanie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, szybko wypracowując sobie kilkupunktową przewagę. Przyjezdni szybko jednak swoją stratę zniwelowali i od tego momentu zespoły szły „łeb w łeb”. Bardzo dobre zawody rozgrywał Adam Brenk, który swoimi wjazdami na kosz wymusił łącznie sześć fauli rywali. Po 10 minutach AZS przegrywał 21:22.

Kolejna kwarta była dla akademików tragiczna. Najpierw kontuzji kostki nabawił się Artur Łabinowicz (ostatecznie wrócił jednak na parkiet), a później Michał Jodłowski, który w przypadku braku awansu do fazy Play-Off, mógł tym meczem zakończyć swój udział w tym sezonie. Miało to też spore odzwierciedlenie na wyniku, bowiem warszawiacy schodzili do szatni prowadząc 45:38.

Po zmianie stron gospodarze wzięli się do odrabiania strat, a drugą młodość przeżywał Przemysław Szymański, który punktował, zbierał, asystował, blokował czy przechwytywał. Robił wszystko, a AZS wracał do gry. Spore problemy wciąż jednak sprawiał Paweł Krefft z Warszawy, który wykorzystywał każdą sytuację, gdy tylko był niepilnowany. Po 30 minutach goście wciąż prowadzili – 71:68.

W ostatnią kwartę podopieczni Jędrzeja Sudy weszli fantastycznie, a Dziki nie miały pomysłu na zatrzymanie Adama Skiby, który za nic miał sobie defensywę warszawiaków. Po kilku minutach opuścił jednak parkiet i to był początek końca Weegree. Zespół z Opola po zaciętej końcówce uległ 89:96, mimo, że prowadził już sześcioma punktami…

Weegree AZS Politechnika Opolska 89:96 (21:22, 17:23, 30:26, 21:25) Dziki Warszawa
AZS: Brenk 22, Szymański 11, Jankowski 10, Piszczatowski 6, Jodłowski – Kaczmarzyk 13, Łabinowicz 13, Skiba 7, Krajewski 4, Lewiński 3.