Dżudoka, a przede wszystkim trener AZS-u zasłużyli na brawa

Tomasz Szczepaniak (AZS Opole) wystąpił w zawodach Grand Prix w izraelskim Tel Awiwie. Jego bilans w dwóch walkach to zwycięstwo i porażka.

Marcin Sagan

Nasz zawodnik startujący w wadze do 90 kg marzy o występie na tegorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zakwalifikowanie się na nie będzie jednak niesłychanie trudne. Szanse na wyjazd nie są duże. Po występie w Izraelu nie zwiększyły się. Aby poprawić sytuację w światowym rankingu trzeba zajmować wysokie lokaty na zawodach Grand Prix. Najlepiej na podium.

Szczepaniak w rywalizacji z najlepszymi na świecie spisał się bardzo przyzwoicie. W pierwszej rundzie w starciu z Jursułtanem Muzaparowem z Kazachstanu wykonał wspaniałą akcję i rzucił rywala na plecy wygrywając przed czasem. W drugiej rundzie musiał jednak uznać wyższość Davlata Bobonowa z Uzbekistanu i odpadł z rywalizacji.

Szczepaniakowi w Tel Awiwie w roli trenera towarzyszył Tomasz Kowalski. Były znakomity zawodnik opolskiego klubu w końcowej fazie zawodów wspierał innego Polaka walczącego w wadze do 90 kg – Piotra Kuczerę. Zawodnik klubu Kejza Rybnik spisał sie znakomicie zdobywając brązowy medal.

Pozostaje pytanie czemu Kowalski wspiera innego zawodnika w walce o wyjazd na igrzyska? Przecież dobry występ Kuczery dodatkowo zmniejsza szanse Szczepaniaka na wyjazd do stolicy Japonii na najważniejszą imprezę.

Prawda jest jednak taka, że coś co może wydać się dziwne zasługuje na wielkie słowa uznania. Zakwalifikowanie się reprezentanta Polski na igrzyska będzie dużym sukcesem. Na pewno wolelibyśmy, by to nasz opolanin, a nie zawodnik z Rybnika pojechał do Tokio. Szczepaniak w niezwykle trudnej rywalizacji o awans na igrzyska musi jednak udowodnić, że na ten wyjazd zasługuje. Zarówno jeśli chodzi o światowy ranking, jak i naszą kadrę narodową. Jeśli Kuczera będzie lepszy, to jak to w sporcie należy, trzeba przyjąć to z godnością.

Ważne, że reprezentanci Polski mogą się wzajemnie wspierać, pomagać sobie. Jeśli Kuczera pojedzie do Tokio, to będzie w tym również zasługa Szczepaniaka. Tomasz Kowalski pokazuje natomiast jak ważne jest prawdziwie sportowe podejście, a nie osobiste czy klubowe interesy.

Oby jak najwięcej takich przykładów w naszym (o)polskim sporcie! 

Na zdjęciu trener Tomasz Kowalski (z lewej) i Tomasz Szczepaniak. Fot. archiwum klubowe.