Odra przegrała w Radomiu. Bramka zaskoczyła wszystkich

Niebiesko-czerwoni po serii remisów, w środę w końcu wygrali. Tym razem tak dobrze nie było już w Radomiu, gdzie podopieczni Piotra Plewni po bramce, która nie powinna mieć miejsca, ulegli miejscowemu Radomiakowi.

Piotr Jankowski

To spotkanie mocno różniło się od typowych meczów Odry, bowiem w pierwszych minutach to opolanie przez większość czasu utrzymywali się przy piłce. Także po raz pierwszy od dłuższego czasu w ataki zobaczyliśmy duet Arkadiusz Piech – Dawid Czapliński, jednak to nie zagwarantowało niebiesko-czerwonym bramki. W samej końcówce Radomiak mocniej przycisnął, a Odra mocniej cofnęła się do obrony. Podopieczni trenera Piotra Plewni bez większych problemów „dowieźli” remis do szatni.

Po zmianie stron gospodarze zaczęli dominować i choć wcale nie mieli o wiele większego posiadania piłki, to co chwile stwarzali zagrożenie pod bramką Mateusza Kuchty. Po nieudanym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkarze Radomiaka wciąż mieli piłkę. Po ponowieniu w wykonaniu Nascimento, piłka minęła wszystkich zawodników – w tym bramkarza Odry i wpadła na „długi słupek”. Opolanom nie udało się już wyrównać, przez co musieli uznać wyższość ekipy z Radomia.

Radomiak Radom 1-0 (0-0) Odra Opole