PGE Orlik uległ sąsiadowi w tabeli

Opolscy hokeiści prowadzili w Sosnowcu z ekipą Zagłębia 2:0, ale ostatecznie przegrali 3:4. Kolejny mecz tym razem u siebie mają już we środę.

Marcin Sagan

Przed meczem obie ekipy dzieliła tylko różnica dwóch punktów. O tyle więcej miało 9. w tabeli Zagłębie od 10. Orlika. Była więc szansa wyprzedzić beniaminka z Sosnowca w tabeli. Szczęście było całkiem blisko. Nasza drużyna, mimo porażki zasługuje na brawa. Trener Jacek Szopiński miał do dyspozycji tylko 14 zawodników z pola czyli trzy niepełne piątki. Ubogo wyglądała zwłaszcza formacja defensywna. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać Bartłomiej Bychawski i Marcin Obrał. Orlik grał wiec tylko na dwie pary obrońców, bo tylko czterech defensorów było w składzie. Ciężko w takiej sytuacji rywalizować z zespołem mającym prawie pełne cztery piątki. Natężenie meczów w ostatnich dniach było bardzo duże. Widać, że nasi gracze dobrze wyglądają pod względem fizycznym. W tak wąskim składzie toczyć wyrównany bój to dowód na duży hart ducha podopiecznych trenera Szopińskiego.

W pierwszej tercji na wyróżnienie zasługują bramkarze obu ekip. Amerykanin Nick Vilardo obronił kilka groźnych strzałów sosnowiczan. Po drugiej stronie tafli nie ustępował mu wielokrotny reprezentant Polski Rafał Radziszewski. Opolanie mimo kilku prób (powodzenia szukali m.in. Mateusz Wojdyła, Łukasz Sznotala czy rosyjski napastnik Władysław Jełakow) nie zdołali go pokonać. Pierwszy gol w meczu padł w 31. min po bardzo ładnej zespołowej akcji Orlika. Jełakow podawał, a reprezentacyjny obrońca Arkadiusz Kostek pokonał Radziszewskiego. Opolanie grali wówczas w przewadze. Na ławce kar przebywał bowiem Michał Działo i nasz zespół to wykorzystał.

W 34. min było już 2:0 dla gości. Kontrę wykończył Białorusin Maksym Wołkow. Wypada tylko żałować, że dwubramkowego prowadzenia nie udało się utrzymać na dłużej. Gospodarze po strzale Michala Działy, już 22 sekundy po tym jak Wołkow trafił do siatki, zdobyli kontaktową bramkę. Dwie minuty później był już remis, a Vilardo nie najlepiej interweniował przy tej sytuacji.

W trzeciej odsłonie sosnowiczanie w krótkim odstępie czasu zdobyli dwa gole. Bolała zwłaszcza bramka czeskiego napastnik Filipa Stoklasy na 4:2 dla Zagłębia, bo wówczas miejscowi grali w osłabieniu. W 55. min wielkim kunsztem popisał się rosyjski napastnik opolan Aleksander Gołowin. Ruszył z krążkiem jeszcze z własnej tercji obronnej, minął trzech zawodników Zagłębia, a na koniec jeszcze Radziszewskiego i zdobył trzecią bramkę dla Orlika. Więcej goli już nie padło. Przez ostatnie 70 sekund Orlik grał bez bramkarza. Miał przewagę jednego zawodnika w polu, a przez ostatnie 36 sekund nawet przewagę dwóch graczy. Karę otrzymał bowiem Łukasz Rutkowski. Opolanie do końca ostrzeliwali Radziszewskiego, ale ten nie dał się zaskoczyć i to jego drużyna zainkasowała trzy punkty, tym samym odskakując naszej w tabeli.

Kolejny mecz – zaległy z Kadrą PZHL opolanie zagrają we środę 5 grudnia, a nie jak pierwotnie planowano w czwartek dzień później. Początek spotkania na Toropolu w środowy wieczór o godz. 19.30. Natomiast dwa dni później w piątek 7 grudnia do Opola przyjedzie mistrz Polski – GKS Tychy. Początek starcia z nim na Toropolu o godz. 18.30.

Zagłębie Sosnowiec – PGE Orlik Opole 4:3 (0:0, 2:2, 2:1)
Bramki: 0:1 Kostek – 31., 0:2 Wołkow – 34., 1:2 Działo – 35., 2:2 Znosko – 37., 3:2 Horzelski – 52., 4:2 Stoklasa – 53., 4:3 Gołowin – 55.
Zagłębie: Radziszewski – Akimoto, Podsiadło, Stoklasa, Słaboń, T. Kozłowski – Domogała, Horzelski, Luka, Bucenko, Kana – Charousek, Działo, A. Jaskólski, Rutkowski, Bernacki – Jarosz, Sikora, Stojek, Znosko. Trener Marcin Kozłowski.
PGE Orlik: Vilardo – Wojdyła, Kostek, Przygodzki, Jełakow, Trandin – Sznotala, Gawlik, Wołow, Szydło, Gołowin – Gorzycki, Rzekanowski, Svitac, Skrodziuk. Trener Jacek Szopiński.
Sędziował Robert Długi (Nowy Targ). Kary: Zagłębie 12 min, PGE Orlik 14 min. Widzów 300.

Terminarz, wyniki i tabela hokejowej ekstraklasy
http://hokej.net/pl/phl/terminarz-wyniki/100/

Na zdjęciu rosyjski napastnik PGE Orlika Aleksander Gołowin. W Sosnowcu zdobył on bramkę po pięknej indywidualnej akcji. Fot. Andrzej Klimek.