Piłkarze Wikinga przegrali na własne życzenie. „Karniaki” do poprawki…

W meczu ligi okręgowej zawodnicy Wikinga Opole i Żubrów Smarchowice Śląskie przez 60 minut nie potrafili zdobyć gola. W dwóch ostatnich kwadransach padło ich siedem, a mogło być nawet więcej. Skuteczniejsi byli goście. 

Mariusz Matkowski

Pierwsza połowa mimo kilku akcji rywali należała do gracz z Opola. Najlepszą sytuację bramkową gospodarze mieli w ostatniej minucie pierwszej połowy, gdy piłka przeleciała z jednej strony bramki na drugą, po czym wróciła, musnęła linię bramkową, ale przez nią nie przeleciała.

W drugiej odsłonie meczu było wręcz przeciwnie, gra się zaostrzyła i obie ekipy dążyły do strzelenia gola. Pierwszy padł w 60. min, po strzale Pawła Bezaka. Wiking szybko chciał doprowadzić do remisu i tak też się stało pięć minut później. Na 1-1 wyrównał Łukasz Bojar, co podbudowało miejscowych. Złapali oni wiatr w żagle i po upływie kolejnych dwóch minut wyszli na prowadzenie. Najpierw Bojar nie wykorzystał rzutu karnego, lecz przy dobitce był już skuteczny i wbił piłkę pod poprzeczkę. Gospodarze długo jednak nie cieszyli się z prowadzenia, bo w 70. min ponownie na listę strzelców wpisał się Bezak doprowadzając do remisu.

GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU >>> TUTAJ

Piłkarze obu ekip nadal dążyli do zwycięstwa. Na osiem minut przed końcowym gwizdkiem, sędzia podyktował rzut karny dla Żubrów. Piłkę ustawił Bezak i po celnym strzale wpisał się trzeci raz na listę strzelców w tym spotkaniu. Zaliczył hat tricka i to Żubry znów prowadziły. Za chwilę z rzutu wolnego, goście zagrali „futsalowo”. Szybkie podanie w lewo, które minęło obrońców Wikinga i w sytuacji sam na sam znalazł się Kamil Hołub. Celnie przymierzył i wszyscy już myśleli, że było po meczu. Nic bardziej mylnego…

Wiking ruszył na bramkę rywali ze zdwojoną siłą. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Dominik Dora otrzymał idealne podanie, precyzyjnie przymierzył i huknął jak z armaty w prawy dolny róg. Gol kontaktowy. W czwartek minucie doliczonego czasu, która kończyła to spotkanie, było zamieszanie pod bramką Żubrów. Niemal w całości obie ekipy znalazły się w polu karnym gości. Piłka trafiła w rękę jednego z graczy ze Smarchowic Śląskich i sędzia po konsultacji z arbitrem liniowym podyktował jedenastkę.

Była to ostatnia akcja meczu, niestety nie została wykorzystana przez Pawła Boczarskiego. Po ostatnim gwizdku bramkarz gości utonął w uściskach kolegów z drużyny. Uratował bowiem zwycięstwo.

Kolejne spotkanie Wiking zagra w sobotę 27 kwietnia na wyjeździe. Nasi piłkarze nie będą musieli daleko jechać, bo zagrają w leżących tuż koło Opola Mechnicach. Najbliższy mecz u siebie mają w sobotę 4 maja. Wówczas zmierzą się z prowadzącym obecnie w tabeli zespołem ze Skorogoszczy. Starce to na stadionie przy ul. Szarotki zacznie się o godz. 17.00.

Wiking Rodło Opole – Żubry Smarchowice Śląskie 3-4 (0-0)
Bramki: 0-1 Bezak – 60., 1-1 Bojar – 65., 2-1 Bojar – 67., 2-2 Bezak – 70., 2-3 Bezak – 82. (karny), 2-4 Hołub – 84., 3-4 Dominik Dora – 90.
Wiking: Banach – Kucharski, Szydziak, M. Zboch, Wojnarowski (80. Miga) – Chaba, Boczarski, Grendziak, Krysiak (65. Kanarek) – Dominik Dora, Bojar (78. Wojdyła). Trener Maciej Miga.
Sędziował Leszek Bednarz (Opole). Żółte kartki: Bojar, Chaba – Perkanowski, Hołub, Nawrot. Widzów 40.

Na zdjęciu w czerwonych strojach napastnicy Wikinga: Łukasz Bojar (z lewej) i Dominik Dora. Boisko po meczu opuszczali oni ze zwieszonymi głowami, choć wpisywali się na listę strzelców. Fot. Mariusz Matkowski.

Terminarz, wyniki i tabela grupy I piłkarskiej ligi okręgowej.
http://www.90minut.pl/liga/1/liga10161.html