Sebastian rusza studiować i grać za Wielką Wodę

Kapitan drużyny juniorów Odry Opole – Sebastian Bryłka swoją karierę piłkarską będzie kontynuował w Stanach Zjednoczonych. Będzie studentem Kenyon College, który jest najstarszym uniwersytetem stanu Ohio.

Marcin Sagan

Mający 18 lat Sebastian ma piłkarskie geny. Jego ojciec Grzegorz to były piłkarz Odry. Bryłka junior też więc zaczął się uganiać za futbolówką. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Rodle Opole. Był utalentowany, szybko bo w wielu 16 lat trafił do pierwszej drużyny Odry, trenował z I-ligowymi piłkarzami. Rozegrał w tym zespole kilkanaście spotkań towarzyskich. W I lidze jednak nie zadebiutował. Był kapitanem drużyny juniorów opolskiego klubu. W najbliższym sezonie już jednak nie zagra w nim. W najbliższą niedzielę leci do USA.

– Będę łączył naukę z grą w piłkę – mówi Sebastian. – Już kilka lat temu, kiedy zacząłem naukę w szkole średniej przez głowę chodziła mi myśl, że chcę studiować w Stanach. Bardziej konkretne działania podjąłem wraz z rodzicami rok temu. W październiku zeszłego roku zdawałem w Warszawie egzamin, który był jak to można uznać w skrócie amerykańską maturą. Miałem egzaminy z języka angielskiego i matematyki. Coś podobnego zresztą do matury w naszym kraju. Około miesiąca czekałem na wyniki. Zdałem ten egzamin, a potem jeszcze jeden dodatkowy z języka angielskiego. Akurat z nim nigdy nie miałem problemów. Dodatkowo chcąc cały czas grać w piłkę szukałem takiej uczelni, która pod względem sportowym będzie prezentowała dobry poziom. Wysyłałem więc swoją aplikację do trenerów piłkarskich z rożnych uczelni. Ostatecznie tak się stało, że trafiłem do Kenyon College.

To najstarszy uniwersytet w stanie Ohio leżącym bliżej wschodniego wybrzeża. Znajduje się w małej miejscowości Gambier leżącej około 70 km od stolicy stanu Ohio – Columbus, w której to jest jeden z najlepszych klubów amerykańskiej ligi MLS- Columbus Crew. Inne znane miasta stanu Ohio to Cleveland i Cincinnati. Niedaleko jest też do Pittsburgha, a także do miast wschodniego wybrzeża (oczywiście biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone to ogromny kraj): Waszyngtonu, Baltimore, Filadelfii czy Nowego Jorku.

– Rok akademicki zaczyna się pod koniec sierpnia – mówi Sebastian. – Lecę wcześniej, bo już będziemy się przygotowywać do nowego sezonu w lidze uniwersyteckiej. Tam rozgrywki zorganizowane są w ten sposób, że najpierw rywalizacja odbywa się w każdym ze stanów. W Ohio drużyna Kenyon dominuje. Celem jest oczywiście zwycięstwo w stanie, a potem jak najlepszy występ w centralnych rozgrywkach play off obejmujących cały kraj. W ostatnim sezonie ekipa Kenyon odpadła w ćwierćfinale rozgrywek krajowych po rzutach karnych. Niewiele na razie mogę powiedzieć o poziomie rozgrywek, ani o drużynie, w której będę grał. Wiem, że będą w niej czterej zawodnicy z Europy. Oprócz mnie dwóch chłopaków z Islandii i jeden Szwed.

Żeby dostać się na studia w USA nie tylko oczywiście liczyły się umiejętności piłkarskie, ale także, a może przede wszystkim fakt, że trzeba mieć odpowiednie wyniki w nauce. Sam Sebastian skromnie nie chce za wiele o tym mówić, ale przyznaje, że z nauką nigdy nie miał problemów, a oceny miał bardzo dobre.

– Studia w USA to spełnienie moich marzeń – mówi. – Możliwość nauki na dobrej uczelni połączona jeszcze z grą w piłkę to wspaniała sprawa. Pierwsze dwa lata na uczelni to studia ogólne. Będę uczestniczył w różnych kursach. Po dwóch latach już trzeba się zdecydować na jakąś dziedzinę. Jeszcze nie wiem co to może być. Ogółem studia potrwają cztery lata.

Nie ma co ukrywać, że młody piłkarz, absolwent II liceum ogólnokształcącego z naszego miasta (polską maturę też oczywiście musiał zdać i zrobił to w maju) ma świetny pomysł na siebie. Studia w USA to wielka szansa. Zdobycie dyplomu prestiżowej amerykańskiej uczelni otwiera drzwi do wielu różnych zakładów pracy. A może uda mu się zrobić karierę sportową i zostanie dostrzeżony przez skautów amerykańskich klubów zawodowych? Piękna życiowa przygoda na pewno przed nim i wielu rówieśników chciałoby być na jego miejscu.

– Wiadomo, że czeka mnie coś nowego – mówi. – Całe życie mieszkałem w Opolu. Tu mam swoje środowisko. Rodziców, rodzinę, przyjaciół, znajomych. Teraz lecę trochę w nieznane na drugi koniec świata. Dość długo już jednak oswajałem się z myślą, że tak się stanie. Jestem więc przygotowany na ten wyjazd. Kiedy znów pojawię się w Polsce? Chciałbym na najbliższe święta Bożego Narodzenia.

Na zdjęciu Sebastian Bryłka. Fot. Andrzej Klimek.