Świetny mecz Gwardii! Wygrała w Puławach i zrobiła wielki krok w kierunku półfinału!

Nasi szczypiorniści w pierwszym meczu ćwierćfinału play off PGNiG Superligi sprawili miłą niespodziankę i pokonali na wyjeździe zespół Azotów Puławy 27-25. Drugie starcie w piątek 26 kwietnia w Stegu Arenie o godz. 18.30.

Marcin Sagan

Choć fazę zasadniczą wyżej, bo na 4. pozycji ukończyła Gwardia, to jednak w roli faworyta walki o awans do półfinału widziano bardziej doświadczony zespół Azotów. Miał on o cztery punkty mniej od 4. Gwardii w fazie zasadniczej, ale dwa razy ją pokonał. Lepszy też był w każdym z sześciu meczów ligowych w dwóch poprzednich sezonach. Zwyciężył też w półfinałowym dwumeczu Pucharu Polski poprzedniej edycji.

W sporcie jest jednak przysłowie mówiące o tym, że „jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz”. Minione starcia z ostatnich lat i miesięcy to historia. Teraźniejszość to walka o półfinał obecnej edycji mistrzostw Polski. Bliżej tego celu jest Gwardia, która w połowie rywalizacji jest lepsza o dwie bramki.

Przed środowym meczem wiadomym było, że w dużej mierze o końcowym wyniku zadecydować może postawa w defensywie. Trener Rafał Kuptel znakomicie nastawił swoich zawodników. Gwardziści w obronie spisywali się bardzo dobrze. Kolejny raz świetnie spisał się w bramce Adam Malcher. Popularny „Yogi” pokazał jak ważnym jest ogniwem Gwardii i jak istotne było to, że działaczom naszego klubu udało się go przekonać do tego by kilka tygodni temu przedłużył o trzy lata kontrakt. Wiele razy był on bohaterem naszego zespołu i tak samo było w środowym starciu w Puławach. Cztery razy nie dał się pokonać z rzutów karnych. Obronił też kilkanaście innych prób gospodarzy.

Początek meczu należał do gwardzistów. Premierową bramkę zdobył w 3. min z rzutu karnego Patryk Mauer, a w 6. min goście prowadzili 3-0. Świetnie bronił wspomniany Malcher, ale puławianie zaczęli odrabiać straty. W 16. min było 7-7, a w szeregach Azotów szalał Chorwat Marko Panic, który zdobył pięć z tych siedmiu goli. Gospodarze wyrównali, ale nie zdołali objąć prowadzenia. Zresztą nie udało im się to ani przez moment w meczu. Po tym jak się zrobiło 7-7, pięć kolejnych bramek rzucili opolanie. W ataku mieli oni sporo atutów, bo zdobywanie goli rozkładało się na kilku zawodników. Po tym jak nasi gracze odskoczyli na pięć goli, zdarzył im się przestój. Zespół Azotów nie wykorzystał dwóch rzutów karnych, ale zdołał odrobić część strat i w 28. min było 12-10 dla Gwardii. Na przerwę oba zespoły też schodziły przy dwubramkowym prowadzeniu gwardzistów.

Pierwszy fragment po przerwie był wyrównany. Puławianie cztery razy zbliżali się na dystans jednej bramki, ale wyrównać nie zdołali. Od stanu 19-18 dla Gwardii opolanie zdobyli cztery gole. W 49. min prowadzili więc 23-18. Przewagę pięciu goli (26-21) mieli też w 56. min. Taka zaliczka to byłoby coś. Jeszcze w 58. min różnica wynosiła cztery gole (27-23). Dwa ostatnie trafienia na swoje konto zaliczyli jednak gospodarze i skończyło się na dwóch bramkach zaliczki.

Nie jest ona duża w obliczu rewanżu. Trzeba się będzie mocno napracować aby awansować do półfinału. Nie ma jednak co ukrywać, że kibice Gwardii mogą być po pierwszym meczu bardzo zadowoleni i niezwykle dumni z postawy swoich ulubieńców.

W rewanżu 26 kwietnia zapowiadają się wielkie emocje!

Azoty Puławy – Gwardia Opole 25-27 (12-14)
Azoty: Bogdanow, Koszowy – Panic 6, Podsiadło 2, Łyżwa 2, Matulic 3, Rogulski 1, Grzelak, Masłowski 1, Titow, Prce 1, Gumiński 3, Seroka 4, Jarosiewicz 2. Trener Zbigniew Markuszewski.
Gwardia: Malcher –  Lemaniak 1, Zarzycki 3, Łangowski 5, Klimków 3, Tarcijonas, Zieniewicz 1, Jankowski 6, Zadura 4, Mauer 2, Milewski 1, Morawski 1. Trener Rafał Kuptel.
Sędziowali: Marek Baranowski (Warszawa) i Bogdan Lemanowicz (Płock). Kary: Azoty 2 min, Gwardia 6 min. Widzów 800.

Na zdjęciu zawodnicy Gwardii. Mają oni powody do radości po meczu w Puławach. Muszą jednak pamiętać o pełnej koncentracji w rewanżu. Fot. Mariusz Matkowski.