Szczypiorniści Gwardii po dramatycznym meczu ulegli Górnikowi Zabrze

W ostatnim w tym roku spotkaniu w Stegu Arenie opolanie przegrali 19-20 z drużyną z Zabrza. To trzecia z rzędu porażka podopiecznych trenera Rafała Kuptela. Spadli po niej z 4. na 6. miejsce w tabeli PGNiG Superligi. 

Marcin Sagan

Mecz 4. z 3. drużyną po 14 kolejkach krajowej elity stał na słabym poziomie. Z obu stron dużo było strat, nerwowości, fauli, rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Tylko dwaj zawodnicy zasłużyli w tym spotkaniu na pochwały. I to ogromne. Chodzi o bramkarzy: doświadczonego 40-letniego Czecha – Martina Galię z Górnika i Adama Malchera z naszej ekipy. Grali oni świetnie. W dużej mierze to wskutek ich postawy w spotkaniu padło tylko 39 goli.

Pierwszego zdobył rozgrywający gości Szymon Sićko, a potem było kilka minut nieporadności obu ekip w ataku i świetnej postawy bramkarzy. W 8. min po rzucie Patryka Mauera wynik brzmiał 2-1 dla Gwardii i było to jedyne prowadzenie gospodarzy w całym meczu. Przy stanie 4-3 dla Górnika Malcher obronił rzut karny wykonywany przez Bartłomieja Tomczaka. Za chwilę jednak Tomczak zdobył po kontrze piątą bramkę dla gości, a Galia obronił rzut karny wykonywany przez Mauera. W 24. min po trafieniu Krystiana Bondziora Górnik prowadził trzema bramkami (8-5). Opolanom udało się zmniejszyć straty na 7-8, ale końcówka pierwszej połowy należała do przyjezdnych.

Galeria zdjęć z meczu >>> TUTAJ

Zaraz po przerwie Holender Iso Slujters trafił z rzutu karnego i zabrzanie mieli największą przewagę w meczu. Wynosiła ona cztery bramki (12-8 dla Górnika). Gwardia ruszyła do odrabiania strat. Dwie ładne bramki zdobył Maciej Zarzycki, trzy razy trafił do siatki Szymon Działakiewicz, a po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Mauera w 45. min był remis po 16. W 48. min znów był remis (17-17). Trzy kolejne bramki zdobyli goście. Sluijters po raz piąty skutecznie wykonał rzut karny, a dwa gole zdobył 37-letni białoruski skrzydłowy Aleksandr Buszkow. Ten 20. dla zabrzan padł po rzucie przez całe boisko do pustej bramki. Było osiem minut do końca.

Te ostatnie minuty były niezwykle dramatyczne. Oba zespoły prześcigały się w popełnianiu błędów. Na trzy minuty i 20 sekund do końca Wiktor Kawka zdobył 19. bramkę dla Gwardii. Sprawa końcowego wyniku była otwarta. Dobrze grając w ostatnim fragmencie meczu w defensywie i mając Malchera w bramce nie udało się jednak doprowadzić choćby do remisu. Na 15 sekund przed końcem Gwardia przejęła piłkę i w sytuacji sam na sam z Galią był Zarzycki. Trafił w poprzeczkę, piłka odbijając się od niej spadła na parkiet, a na nią upadł Galia zatrzymując ją… plecami tuż przed linią. Jęk zawodu na trybunach był ogromny. Milimetrów zabrakło, by był remis i o zwycięstwie musiałyby rozstrzygać rzuty karne…

Opolanie z mocnym rywalem grali jak równy z równym. Pochwalić ich trzeba za grę w defensywie. Postawa w ataku była niestety słaba.

Gwardia ma do rozegrania w tym roku jeszcze dwa mecze wyjazdowe: z Azotami Tarnów (środa 11 grudnia) oraz Vive Kielce (piątek 13 grudnia). Po nich nastąpi trwająca półtora miesiąca przerwa w rozgrywkach. Wznowienie rozgrywek i 18. kolejka spotkań (Gwardia zagra wówczas u siebie z MKS-em Kalisz) planowana jest na 29 stycznia.

Gwardia Opole – Górnik Zabrze 19-20 (8-11)
Gwardia: Malcher, Zembrzycki – Lemaniak, Siwak 1, Zarzycki 3, Klimków 1, Mokrzki 1, Zieniewicz, Jankowski 2, Kawka 3, Mauer 5, Milewski, Morawski, Działakiewicz 3, Skraburski. Trener Rafał Kuptel.
Górnik: Galia, Skrzyniarz – Bondzior 1, Daćko 1, Bis, Tomczak 1, Sićko 3, Łyżwa, Sluijters 8, Czuwara 1, Buszkow 4, Tatarincew, Gogola 1, Kondratiuk. Trener Marcin Lijewski.
Sędziowali: Filip Fahner i Łukasz Kubis (obaj Głogów). Kary: Gwardia 10 min, Górnik 14 min. Widzów 1500.

Na zdjęciu z piłką rozgrywający Gwardii Mateusz Morawski. On i jego koledzy mieli duże problemy ze zdobywaniem bramek. Fot. Mariusz Matkowski.  

Terminarz, wyniki i tabela PGNiG Superligi (link poniżej).

Terminarz