Tomasz Minkiewicz podsumowuje występy juniorek i zespołu futsalu Unii Opole

Okres izolacji związanej z koronawirusem był niezwykle ciężkim czasem dla klubów sportowych, jak i sportowców. W rozmowie z trenerem i wiceprezesem KS Unia Opole Tomaszem Minkiewiczem rozmawiamy o tym, jak pandemia wpłynęła na rozgrywki młodzieżowe. Poruszyliśmy także temat występów zespołu w ligach futsalowych.

Piotr Jankowski

Jak podsumowałby trener udział młodzieżowych zespołów KS Unia Opole w minionym sezonie?

Miniony sezon w rozgrywkach młodzieżowych można udać za udany, biorąc pod uwagę w jak wielu rozgrywkach uczestniczymy. Drużyna U-17 grająca na jesień w Centralnej Lidze Juniorek, radziła sobie nieźle biorąc pod uwagę to, że rywalizowaliśmy z najlepszymi zespołami w kraju. Ostatecznie zajęliśmy siódme miejsca na 10 zespołów. Uważam, że to niezły wynik jak na debiutancki sezon. Nad nami znalazły się zespoły doświadczone takie jak Szkoły Mistrzostwa Sportowego, albo drużyny, które mają w swoim mieście piłkarskie klasy dla dziewczyn.

W tej chwili w KS Unia Opole w zespołach młodzieżowych trenuje ponad 100 dziewczyn, więc utworzenie takiej klasy w naszym mieście wydaje się być rzeczą naturalną i konieczną dla dalszego rozwoju klubu i naszych piłkarek, by po szkolenie nie musiały uciekać z naszego województwa. A talentu im na pewno nie brakuje. Szkoda dziewczyn z drużyny U-15, ponieważ nie zdążyły rozegrać meczu w Centralnej Lidze Juniorek, która rozgrywana jest tylko w rundzie wiosennej. Ale zrekompensowały sobie to zajmując 5. miejsce na Mistrzostwach Polski w Futsalu.

Drużyny orliczek i młodziczek kolejny raz wywalczyła mistrzostwo naszego województwa. Te drugie niestety nie będą mogły zagrać o Mistrzostwo Polski U-13, ponieważ już wiemy, że wszystkie rozgrywki młodzieżowe zostały zakończone. Nie odbyły się także finały największego turnieju dla dzieci w Europie, czyli „z Podwórka na stadion o puchar Tymbarku”. Była okazja na trzeci z rzędu dublet w kategoriach U-10 i U-12 w naszym województwie i wyjazd do stolicy na ogólnopolskie finały. Mamy podwójny niedosyt, ponieważ dziewczyny z rocznika 2008 dwa lata temu będąc w Warszawie wywalczyły czwarte miejsce w Polsce. W tym roku były w kategorii U-12 i chcieliśmy się pokusić o kolejną niespodziankę.

KS Unia Opole rywalizuje też w I oraz II lidze futsalu. Sezon również został zakończony, jak go Pan ocenia?

Zgadza się. Jak często powtarzam, nie można oceniać piłki kobiecej przez pryzmat piłki męskiej. W rozgrywkach kobiet, możliwe jest łączenie obydwu odmian piłki kopanej, ponieważ terminarze jak dotąd się nie nakładały. Nie ma profesjonalizacji jak u mężczyzn. Nawet drużyny ekstraligowe jak np. AZS UJ Kraków posiadają obydwie drużyny, w których grają te same zawodniczki. W piłce kobiecej rozgrywki futsalowe w wielu przypadkach są dopełnieniem całego sezonu. Dodatkowo są atrakcyjne zarówno dla samych piłkarek jak i dla kibiców.

Miniony sezon był dość szczególny, ponieważ całkowicie staraliśmy się odmienić nasz styl i uczyliśmy się nowej taktyki. Udało nam się ją wdrożyć w około 70%. W I Lidze futsalu graliśmy naprawdę niezłe mecze stwarzając sobie dużo sytuacji, ale nie przekładały się one na bramki. Fazę otwarcia i kreowania gry mamy opanowaną nieźle, a nawet bardzo dobrze. Musimy popracować nad finalizacją i kolejny sezon powinien być o wiele bardziej udany.

Trzeba pamiętać, że graliśmy dwoma składami, a nasze przeciwniczki dysponowały nierzadko trzema. W początkowym etapie sezonu kontuzji kolana nabawiła się nasza pierwsza bramkarka Aneta i w bramce stanęła młodziutka 16-letnia Ewa Gatak, która trzeba przyznać radziła sobie naprawdę nieźle i zapowiada się na solidną golkiperkę. Regularnie w zespole występowały też inne juniorki – Karolina Larska i Agata Brzozowska. Nasza drużyna futsalu była bardzo młoda w przeciwieństwie do innych zespołów, z którymi rywalizowaliśmy. Trzon zespołu stanowiły zawodniczki U-19, które były wspomagane przez dwie seniorki.

Rywalizujemy również w opolskiej II lidze futsalu, w której także grają przede wszystkim młode zawodniczki. To niezwykle istotne, żeby stworzyć im możliwość zdobywania jak największego doświadczenia, ale i ogrania.

Jak klub radził sobie przez czas izolacji? Zawodniczki miały przygotowane plany treningowe jako „zadania domowe”?

Zgadza się. Zawodniczki miały systematycznie przesyłane plany treningowe i zadania do wykonania w domu. Oczywiście młodziczki i orliczki miały bardziej formy zabawowe, wzajemnej rywalizacji i wyzwań oraz doskonalenia techniki indywidualnej. Seniorki i juniorki miały już więcej zadań doskonalących różne aspekty motoryczne.

Jak odebraliście informację, że można wrócić do treningów sześcioosobowych? Od razu był powrót na boisko?

Zajęcia rozpoczęliśmy już w pierwszym tygodniu, od razu jak to tylko było możliwe. Dziewczyny same się dopytywały i były bardzo chętne do powrotu na boisko. Ja sam również bardzo się za nimi stęskniłem.

Oczywiście treningi nie wyglądają jak wcześniej, bo trzeba przestrzegać określonych wytycznych, ale samo to, że jesteśmy w grupie jest mocno budujące. Na początku w składach sześciu-osobowych, teraz już trochę większych. W tej chwili trenują wszystkie grupy –  żaczki, orliczki, młodziczki, trampkarki i juniorki. Dla ich rozwoju każdy trening jest bardzo ważny. W tych kategoriach wiekowych ciągle mówi się o szkoleniu, więc aby się cały czas rozwijać muszą uczęszczać na zajęcia i stwarzam im taką możliwość.

Druga część wywiadu ukaże się w nadchodzącym tygodniu, gdy znane będą już losy Unii Opole w rozgrywkach II ligi kobiet.

Na zdjęciu Tomasz Minkiewicz podczas jednego z pierwszych treningów po otwarciu obiektów sportowych w Opolu. Fot. Andrzej Klimek