Trzecia dogrywka, pierwsza przegrana

Tak blisko, a jednak tak daleko. AZS Politechnika Opole wrzuciła w czwartej kwarcie meczu najwyższy możliwy bieg i niemalże dwukrotnie była pewna zwycięstwa w Pruszkowie. Ostatecznie po dogrywce zwyciężył Znicz 86:82.

Piotr Jankowski

Wciąż liczący się w grze o fazę play off Znicz Pruszków bardzo dobrze wszedł w spotkanie z zespołem prowdzonym przez Rafała Knapa. Gospodarze mogli pochwalić się bardzo dobrą grą w obronie, co także napędzało ich akcje w ofensywie. Kapitalne zawody od początku rozgrywał Mateusz Szczypiński, który swój pokaz „trójek” rozpoczął już w pierwszej części meczu (trafił 8/12 rzutów z obwodu w tym meczu!). Pierwsze 10 minut było bardzo wyrównane, jednak lepsi byli gospodarze prowadząc po pierwszej kwarcie 22-17.

Kolejna część meczu była równie wyrównana jak poprzednia, jednak akademicy minimalnie poprawili się w egzekucji rzutów. Bardzo ważna okazała się walka na zbiórkach i skuteczne podania Tomasza Krzywdzińskiego i Adama Kaczmarzyka, którzy przyzwyczaili nas raczej do wykorzystywania ostatnich podań, a nie ich rozdawania. Opolanie skutecznie odrobili straty, a do szatni schodzili przegrywając tylko 39:40.

Po zmianie stron nic nie zapowiadało załamania, do jakiego doszło. Zarówno Znicz, jak i AZS zaczęły od szybkiego zdobycia czterech punktów, po czym gospodarze zaczęli dyktować warunki. Opolanie mieli bardzo duże problemy zarówno z bronieniem, jak i zdobywaniem punktów, przez co po 30 minutach przegrywali 53:61, co nie stawiało ich w zbyt korzystnej sytuacji przed ostatnią częścią meczu.

Zryw w ostatniej minucie trzeciej ćwiartki zmotywował podopiecznych trenera Knapa, którzy ambitnie rzucili się na rywali, próbując gonić wynik. Udało im się to świetnie, bowiem po pięciu minutach wygrywali tę cześć meczu 17-4, trafiając do kosza w kilku kolejnych akcjach. Przyśnięcie gospodarzy nie było jednak snem zimowym, a na trzy minuty do końca meczu otrząsnęli się i zaczęli odrabiać straty do opolskiego zespołu. Na 21 sekund przed końcem Szczypiński trafił trójkę na remis, a próbujący tej samej sztuki Tomasz Ochońko spudłował. Przy remisie 74:74 mieliśmy już trzecią dogrywkę opolskiego zespołu w tym sezonie.

Dodatkowe pięć minut akademicy zaczęli od straty, jednak udało się wybronić akcję Znicza. Odpowiedział rzutem za trzy punkty Kaczmarzyk, który jest w tych rozgrywkach najlepszym strzelcem naszej ekipy. Chwilę później skutecznie wjechał na kosz, a gospodarze odpowiedzieli tym samym. Opolanie stworzyli sobie już czteropunktowe prowadzenie, które stracili w 34 sekundy. Nie byli już w stanie odwrócić losów tego spotkania, przegrywając 82:86.

Warte odnotowania jest, że do gry powrócił Szymon Kiwilisza, który w poprzednim sezonie zaliczył kilka meczów w opolskim zespole. Obecne rozgrywki zacząl w ekstraklasowej Legii Warszawa, gdzie doznał poważnej kontuzji. Do Opola wrócił, by się obudować, dlatego cieszymy się, że ponownie zobaczyliśmy go w naszej drużynie. Szkoda, że jego powrót nie zbiegł się ze zwycięstwem, do którego niewiele zabrakło. 

Swoje kolejne spotkanie akademicy rozegrają w sobotę 15 lutego o godz. 17.30 w hali przy ul. Prószkowskiej. Zmierzą się z Polonią Leszno, która jest ich sąsiadem w ligowej tabeli. W pierwszym spotkaniu górą byli sobotni goście, triumfując u siebie 94:82.

Znicz Pruszków – Weegree AZS Politechnika Opole 86:82 po dogrywce (22:17, 18:22, 21:13, 13:22, dogr. 12:8)
Znicz: Sobczak 11 (1×3), Janik 13 (3×3), Szczypiński 31 (8×3), Nieporęcki, Szwed 9 (1×3) – M. Kierlewicz 4, Jankowski, Stawiak 10 (2×3), Cetnar 8. Trener Andrzej Kierlewicz.
AZS: Ochońko 9 (2×3), Załucki 19 (4×3), Kaczmarzyk 14 (1×3), Dawdo, Krzywdziński 7 – M. Leszczyński 2, W. Leszczyński 8, Krawiec 2, Cichoń 2, Szymański 16 (2×3), Kiwilisza 3. Trener Rafał Knap.

Na zdjęciu z piłką Wojciech Leszczyński. Z prawej inny zawodnik opolskiego zespołu Adam Kaczmarzyk. Fot. Andrzej Klimek.

Terminarz, wyniki i tabela I ligi koszykarzy
http://rozgrywki.pzkosz.pl/liga/1/terminarz_i_wyniki.html